Łączna liczba wyświetleń

64982

niedziela, 2 marca 2025

DYPLOMACJA KROWOJEBCÓW

 
Nie milkną echa niedawnej awantury z udziałem Trumpa i Vance'a, którzy w Gabinecie Owalnym strofowali jak ucznia prezydenta Ukrainy. Wydaje się, że dla wszystkich powinno być już jasne po czyjej stronie stoi nowa amerykańska administracja. Ale niektórzy mają z tym problem, bo zbyt długo zaklinali rzeczywistość. Nasz elokwentny Andrzej Duda sugeruje nawet, że to Zełenski złamał "kanony i normy postępowania".

Podobno była to wojna w obronie europejskich wartości, Polski i światowego porządku, lecz okazało się, że chodzi o minerały. Jeśli Niemcy, Francuzi i Brytyjczycy zdecydują się dalej finansować obronę przed imperialistycznym agresorem, to może jeszcze nie wszystko stracone. Lecz pisanie dzisiaj jakichkolwiek scenariuszy to czyste political fiction. Dynamika tego konfliktu zmieniała się już niejednokrotnie.

Najpierw ze zdumieniem obserwowano zaciekły opór Ukraińców, potem zaczęto się nim ekscytować i kreślić wizje geopolitycznej degradacji czy wręcz rozpadu Rosji. Przy okazji Polska miała stać się regionalną potęgą. Teraz powraca kwestia dialogu z Rosją. Jednym słowem nie taki diabeł straszny jak go malują... A wszystko to splata się ze wzrostem nastrojów antyukraińskich.

Wiadomo - Wołyń i tak dalej... Przy okazji zboże techniczne, przestępcy i prostytutki. No i rzekoma "niewdzięczność", choć podobno chodziło też o naszą suwerenność. Więc nie wiem kto powinien komu być wdzięczny. Niektórzy uważają, że PiS powinien z tym mieć teraz problem, z uwagi na Smoleńsk i tradycyjnie antyrosyjską retorykę. Sęk w tym, że największą obsesją polskiej prawicy są Niemcy.


Gdyby patrzeć na to historycznie nie jest to wcale dziwne. Zbrodnie niemieckie nie miały sobie równych. Tyle że porównywanie dzisiejszych Niemiec z Rosją to już zupełna abstrakcja. Nowymi formami dominacji mają być kolonizacja gospodarcza, unijna standaryzacja i polityka migracyjna. Być może Niemcy próbują nas niekiedy oszwabić, lecz nie rozsyłają po Europie trucicieli, trolli i sabotażystów.

Największą winą Niemców są jednak dobre relacje z Donaldem Tuskiem i innymi "postkomunistami",  przez co ten chuj dostanie więcej pieniędzy, a to nie jest dobre dla Polski bo zniewala nas ekonomicznie. Zachodni sąsiedzi próbowali subtelnym finansowym naciskiem zablokować pisowskie czystki w sądownictwie, co godziło w naszą suwerenność ustrojową... Przywołuję tylko mielone do znudzenia "argumenty", bo skład personalny biurokracji polskiej obchodzi mnie tyle co zeszłoroczny śnieg.

Najważniejsze żeby Polska rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatnio. Co nam mogą dać w tym zakresie Amerykanie nie jest dla mnie zbyt jasne. Na razie chwalą nas za to, że dużo wydajemy na obronność, a my się z tego cieszymy i błagamy o zbudowanie w Polsce mitycznego FORTU TRUMP. Nawet jeśli coś kiedyś takiego powstanie pewnie sami będziemy musieli za to zapłacić. Ale czego się nie robi dla wywierania dobrego wrażenia - choćby we własnych mediach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz