Ni z gruchy ni z pietruchy Melania Trump wydała wczoraj oświadczenie, że nigdy nie była ofiarą Jeffreya Epsteina, nic nie widziała o jego procederze, nie łączyła ich żadna głęboka relacja towarzyska i tak dalej... A przede wszystkim że to nie ten oblech przedstawił ją cudownemu mężowi. Pojawiły się spekulacje, że być może niebawem wypłynie jakieś wielkie gówno.
Inni złośliwi twierdzą zaś, że chodziło po prostu o odwrócenie uwagi od wojny w Iranie. Być może Trump wywołał ją po to, żeby odwrócić uwagę od powiązań z tym jakże znanym ostatnio pedofilem. A teraz to wojna stała się tak wielkim politycznym obciążeniem, że lepiej niech już ludzie pomyślą o czymś innym. Być może to jednak kolejny "odpał" rezydentów Białego Domu.
Jak wiadomo sam Donald lubi wygłaszać emocjonalne przekazy albo wypisywać coś kontrowersyjnego w środku nocy - ostatnio groził na przykład zniszczeniem cywilizacji perskiej... Tak po ludzku Melania miała oczywiście prawo zareagować na medialne zarzuty, choć nieco zdumiewa spóźniony refleks. Bo po co odgrzewać sprawę która już zaczyna przycichać?
Jeśli chodzi o Iran to prawie wszyscy przyznają, że Stany Zjednoczone przegrały tę rozgrywkę. Przynajmniej na tą chwilę, bo nigdy nie wiadomo co będzie dalej. Iran wyszedł oczywiście z tej fazy wojny totalnie rozpierdolony, ale namieszał na całym Bliskim Wschodzie i przejął kontrolę nad Cieśniną Ormuz a to będzie oznaczać nowe realia w handlu ropą.
Przede wszystkim Iran zyskał narzędzie nacisku na światową gospodarkę, ale też potencjalnie miliony dolarów pobieranych z opłat dziennie. Nie mówiąc już o osłabieniu prestiżu USA w regionie - Arabowie już oferują Ukraińcom dostawy surowców energetycznych w zamian za systemy antydronowe. Trump wyprztykał się zaś zupełnie z pocisków do systemów Patriot.
Jest to problem nie tylko Wuja Sama, ale w zasadzie całego "papierowego tygrysa" gdyż wszyscy na Zachodzie chcieli się zaopatrzyć w te hamerykańskie cacka. Teraz mają bardzo kosztowne systemy do których w najbliższym czasie nie będzie można dokupić rakiet. Uzupełnienie zapasów zajmie wszak Jankesom jakieś dwa-trzy lata. Ale najważniejsze żeby nie kupować broni od Niemców...
Rozejm jest bardzo kruchy - już wystąpiły różne dziwne incydenty, a przede wszystkim Izrael kontynuuje swoją operację w Południowym Libanie. W środę - a więc w dzień po ogłoszeniu zawieszenia broni - naród wybrany przez Boga zafundował mieszkańcom Bejrutu istny horror. Zginęło kilkaset osób, co wygląda co najmniej na bezczelną prowokację.
Izraelowi wcale nie zależy na pokoju więc zachowuje się tak jakby chciał zjebać porozumienie. Przecież to Żydom właśnie udało się wciągnąć Amerykę w wojnę, co nie udało im się za Bidena, Obamy czy jeszcze wcześniejszych prezydentów. Na szczęście w końcu w Białym Domu zasiadł człowiek odpowiednio głupi żeby realizować syjonistyczne fantazje.
Elokwentny J. D. Vance mówi o "nieporozumieniu" - otóż Irańczycy błędnie myśleli, że porozumienie obejmuje też Liban, a USrael się wcale na to nie umawiał. Można więc legalnie wypierdalać skurwysynów w powietrze. Nacjonaliści spod znaku gwiazdy Dawida już postulują kontrolowanie Południa Libanu aż do rzeki Litani w celu utworzenia "strefy buforowej" aby zapewnić sobie "bezpieczeństwo".
W czasie gdy Trump prowadził swoją błędnie skalkulowaną wojenkę Ruscy próbowali dokonać sabotażu infrastruktury podwodnej Wielkiej Brytanii. Wysłali tam swoje okręty szpiegowskie, lecz Royal Navy we współpracy z Norwegami monitorowała szpiegowską flotę na swoich wodach, a ostatecznie ją przepędziła. - Widzimy was - oświadczył publicznie brytyjski minister obrony.




















