Kiedyś mówiło się, że Amerykę odkrył Krzysztof Kolumb. Można tak powiedzieć, choć nie było to pierwsze odkrycie tego kontynentu. Był już wcześniej odkrywany, tyle że... zapominany. Jak dzisiaj wiadomo wcześniej Nowy Świat odwiedzili choćby Wikingowie, lecz problemy z logistyką i wrogość tubylców nie pozwoliły im się tam zagnieździć.
Opowieści o tych podróżach przetrwały w sagach czyli staroskandynawskich dziełach epickich tworzonych przez tak zwanych skaldów i przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Uważano je jednak za mity, a więc nie traktowano jako źródeł wiedzy geograficznej. Odkrycie pozostałości po wikińskiej osadzie w Ameryce Północnej było więc pewnym zaskoczeniem. Ale to już fakt.
Istnieją też silne dowody językowe, genetyczne i botaniczne, że Amerykę Południową odwiedzały ludy Polinezji. Sprowadzali sobie stamtąd bataty i kobiety, co zapisało się w ich DNA. Odnaleziono też kości prekolumbijskich kurcząt powiązanych genetycznie z polinezyjskim drobiem. Istnieją hipotezy, że polinezyjscy żeglarze dotarli nawet do Kalifornii, gdyż unikalne techniki szkutnicze stosowane tam przez plemię Czumaszów przypominają te z Polinezji.
Choć Polinezyjczykom udało się skolonizować bezludne wyspy Pacyfiku w Ameryce natrafili na ląd gęsto zaludniony przez rozwinięte cywilizacje, więc... zwinęli żagle. Bardziej kontrowersyjne są inne teorie o prekolumbijskich odkrywcach. Czternastowieczny arabski historyk al-Umari twierdzi, że bajecznie bogaty cesarz z Afryki, władca Imperium Mali - Mansa Abu Bakr II - zrzekł się tronu aby badać granice Atlantyku.
Miał rzekomo wyruszyć na czele gigantycznej ekspedycji, która jednak nigdy nie powróciła... Entuzjaści "zakazanej historii" spekulują, że prądy oceaniczne teoretycznie mogły znieść flotę w kierunku Ameryki Południowej... Popularna (choć nie w kręgach naukowych) jest też teoria o afrykańskim wpływie na starożytną cywilizację Olmeków, o czym świadczyć mają wielkie kamienne głowy w których niektórzy dopatrują się cech fenotypu afrykańskiego.Inni wiążą nawet pojawienie się Olmeków z upadkiem chińskiej dynastii Shang, na co mają wskazywać podobieństwa piktogramów. Oczywiście nie brakuje też takich którzy twierdzą, że Amerykę odwiedzali Templariusze, a nawet kosmici. A nawet takich co wierzą że Krzysztof Kolumb był Polakiem, a mianowicie nieznanym synem króla Włodysława Warneńczyka, który upozorował swoją śmierć w bitwie by czmychnąć na Maderę i rozkoszować się tam życiem incognito.
Środowisko naukowe uważa raczej, że Kolumb był sefardyjskim Żydem. Przyznają się do niego też Portugalczycy, Hiszpanie, Grecy i Włosi. Tak czy siak Krzysiek nie wiedział nawet że odkrył Amerykę - sądził że dotarł do Indii. Możliwe więc, że najebał się na tradycyjnym polskim weselu a potem film mu się urwał i obudził się w dżungli. Ale to jeszcze nic - do Ameryki miał już szesnaście lat wcześniej dopłynąć inny Polak - Jan z Kolna.
Nie jest jednak pewne czy to był Polak i katolik bo Norwegowie i Duńczycy twierdzą inaczej. Ale źródłem tych rewelacji są kroniki spisane dwa wieki później więc może komuś pomyliły się daty. No i nie wiadomo czy w ogóle tam dopłynął, ani czy w ogóle istniał... Turecki prezydent Recep Erdogan twierdzi, że Amerykę odkryli Turcy. Domorośli "badacze" dopatrują się nawet w starożytnej Ameryce śladów Rzymian, Fenicjan i zaginionych plemion Izraela.
Owszem, czasami ogólnie przyjęte paradygmaty bywają błędne i na trop prawdy wpaść można tylko otwierając umysł na teorie z pozoru niedorzeczne. Ostatnio mamy niestety wysyp telewizyjnych "historyków", którzy tak naprawdę szukają na siłę sensacji, bo sensacja najlepiej się sprzedaje. Alternatywne teorie podważając autorytet "jajogłowych" budując u swoich odbiorców dumę z przynależności do ezoterycznej elity.
"Fake news" jest według algorytmów odsłaniających banalną statystyczną prawidłowość o naszych emocjonalnych skłonnościach bardziej klikalny od nudnej prawdy, nie daj Boże naukowej. Media i algorytmy siłą rzeczy karmią nas "atrakcyjną narracją" zamiast suchymi faktami, co może się zamienić w czystą fikcję. Wszyscy czasem lubimy odkryć jakąś Amerykę. Albo Atlantydę.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz