Łączna liczba wyświetleń

piątek, 12 czerwca 2026

WYBRYK NATURY


Twojego mózgu nie obchodzi czy jesteś szczęśliwy czy nie, tylko czy przeżyjesz. Stąd też dysponuje całą gamą nieprzyjemnych stanów aby ci uświadomić, że pakujesz się w jakieś gówno. Czujesz ból - niekoniecznie fizyczny - i wiesz, że zrobiłeś coś złego z ewolucyjnego punktu widzenia.

Dlatego unikasz pakowania się w bolesne sytuacje. Zapisują się one jednak silnie w pamięci, abyś unikał takich doświadczeń w przyszłości. Niekiedy ten mechanizm może prowadzić do zespołu stresu pourazowego i zupełnie dezorganizować życie. Pamiętamy o rzeczach o których nie chcemy pamiętać.

Możemy o nich nawet nie mówić, czy starać się nie myśleć. Freud nazywał to wyparciem. Ale gdy jakiś wyzwalacz uruchomi nasze skojarzenia pociągnie to za sobą całą kaskadę emocjonalną. Organizmy ludzkie które zapominały o kłopotach jakich doświadczyły zwykle miały mniejszą szansę na ich unikanie.

Tyle w teorii, bo jak masz zespół stresu pourazowego to może ci spierdolić życie - nawet w bezpiecznych sytuacjach towarzyszyć ci będzie absurdalny lęk który nie ma żadnego uzasadnienia poza twoimi emocjami. Ale system woli być raczej nadwrażliwy niż ignorować zagrożenia.

Lęk to strach przed potencjalnymi zagrożeniami. Nasz mózg bez przerwy tworzy różne symulacje, scenariusze i prognozy w których uwzględnia potencjalne problemy. Można nawet powiedzieć, że aktywnie je wyolbrzymia, żeby przygotować na nie właściwą reakcję.


Jesteśmy mistrzami w martwieniu się na zapas. Siłą rzeczy wiele czynników pozostaje poza naszą kontrolą, a kiedy tracimy kontrolę wpadamy w panikę. Szczególnie stresują nas sytuacje społeczne, choć w dzisiejszych czasach z powodu wykluczenia społecznego nie grozi nam już śmierć głodowa.

Choćbyśmy zapierali się, że jest inaczej, jesteśmy bardzo wyczuleni na informacje zwrotne i stale porównujemy swój status z innymi. Jesteśmy wręcz przeczuleni na punkcie swojego wizerunku i tego jak jesteśmy przez innych odbierani. Społeczny konformizm każe nam zbytnio nie odstawać i zabiegać o uznanie.

Ale wszelkie przyjemne stany są ulotne abyśmy nie spoczywali na laurach. Nie wystarczy być dobrym - trzeba być jeszcze lepszym. Trenerzy rozwoju osobistego nazywają to rozwojem, choć w gruncie rzeczy to pogoń za satysfakcją która ciągle się wyczerpuje. Gdy sytuacja nas przerośnie możemy popaść w depresję.

To również mechanizm obronny - przeciążony organizm mówi wtedy STOP i zaczyna "lizać rany". Ale w dzisiejszych czasach musimy być ciągle aktywni więc nie możemy pozwolić sobie na depresję. Życie to ciągły wyścig, a kto zostaje w tyle ten może nie nadrobić potem zaległości.

Nawet kiedy nie jesteśmy szczęśliwi musimy udawać że jest inaczej żeby nie zepsuć sobie wizerunku. Żyjemy w kulturze sukcesu w której nie ma miejsca dla przegrywów, nieudaczników i frajerów. Wszyscy unikają takich dupków więc wielu z nich nosi maski i zaciska zwieracze. Publikują zdjęcia z "wesołych wakacji" na fejsbuku.


Ile naszych emocji jest prawdziwych, a ile tylko inscenizowanych? Każdy z nas chyba to rozróżnia - niektóre wspomnienia powracają do nas właśnie z mocą swej "autentyczności". Najczęściej są unikalne i wiążą się z odkrywaniem nowych rzeczy czy miłością. Gdy zaś zaczynamy "grać" cały czar ulatuje i pozostaje tylko przyklejony uśmiech.

Piękno zachowuje swoją niezwykłość właśnie przez kontrast z szarą codziennością. Najpiękniejsze chwile nie mogą więc trwać wiecznie, ale zyskują swoją największą magię kiedy już przeminęły i z nostalgią do nich powracamy. Życie to spektrum różnych stanów w których odnaleźć możemy niekiedy prawdziwe skarby.

Bądźmy więc uważni, a na co dzień zmagajmy się z rutyną, a niekiedy nawet lękiem. Taka już jest nasza biologia - neurochemiczny koktajl nie może wiecznie lać się niczym szampan w Dubaju.  Przede wszystkim zaś nie bierzmy wszystkiego na serio. Życie jest żartem, nawet jeśli czasami jest to czarny humor.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz