Życie bez mózgu nie jest możliwe, ale z ekstremalnie małym mózgiem niekiedy tak. Dzięki neuroplastyczności układ nerwowy potrafi przystosować się do różnych anomalii. Jeśli niszczenie tkanki mózgu następuje powoli zdrowe neurony uczą się przejmować funkcje tych utraconych.
O ile działa zarządzający podstawowymi procesami życiowymi pień mózgu, do "myślenia" wystarczy nawet cienka warstwa kory mózgowej. Pewien 44-letni francuski urzędnik utracił 90% mózgu, co zresztą odkryto zupełnie przypadkiem gdy zgłosił się do szpitala z powodu osłabienia nogi.
Jego mózg został dosłownie zmiażdżony przez gromadzący się płyn mózgowy-rdzeniowy, a resztki ostały się tylko na ściankach czaszki. Choć biurokrata miał dosyć niskie IQ (na poziomie 75 punktów) nadal pracował, był mężem i ojcem dwójki dzieci.
A więc to jednak prawda że wykorzystujemy tylko 10% swojego mózgu? Oczywiście nie - mit ten wywołuje u neurobiologów irytację, gdyż cały mózg jest aktywny nawet podczas snu. Mit wziął się z tego, że mózg składa się w większości z komórek glejowych.
Owszem - za myślenie odpowiedzialne sensu stricto są neurony, lecz bez komórek glejowych ich działanie nie byłoby możliwe. Einstein miał wyższy stosunek komórek glejowych do neuronów niż przeciętny człowiek, w czym niektórzy widzą sekret jego inteligencji.
Więc raczej wskazane jest posiadanie całego mózgu, choć możliwe jest na przykład życie bez jednej półkuli. Usunięcie jej to ostateczność, ale jeśli wykona się taki zabieg w dziecięcym wieku gdy plastyczność jest najpotężniejsza druga połówka potrafi się "przeprogramować" przejmując funkcje tej utraconej.
Po dziecięcym porażeniu mózgowym stan sprawności pacjenta może się zmienić na lepsze dzięki rehabilitacji. Nawet gdy w wieku dorosłym przydarzy się nam udar mózg może jeszcze częściowo skompensować sobie utracone funkcje. Naturalną koleją rzeczy jest utrata neuronów postępująca z wiekiem.
Po 40 roku życia nasz najwspanialszy organ kurczy się w tempie 5% na dekadę, a po siedemdziesiątce nawet jeszcze szybciej. Ubywa nie tylko neuronów ale również istoty białej z której zbudowane są osłonki mielinowe - swoista izolacja impulsów elektrycznych. Rozproszenie powoduje ich wolniejsze przesyłanie.
Mózg traci też stopniowo zdolność do tworzenia nowych połączeń synaptycznych, coraz bardziej polegając na skrystalizowanych schematach. Ich nagromadzone zasoby kompensują jednak ubytki tak długo jak to tylko możliwe. Zwyczajowo nazywamy to mądrością życiową, neurobiolodzy mówią zaś o rezerwie poznawczej.
Mózg zbierając różnorodne doświadczenia tworzy gęstą sieć zoptymalizowanych "połączeń awaryjnych" - gdy jedne neurony umierają inne przejmują ich zadania dzięki czemu długo nie odczuwamy intelektualnych konsekwencji starzenia. Do pewnego momentu utrwalone wzorce zwiększają nawet naszą sprawność w rutynowych zadaniach.
Mózg się "specjalizuje" choć koncentracja i szybkość przetwarzania informacji słabnie. Może to przebiegać wolniej lub szybciej w zależności od genetyki i trybu życia - diety, ilości snu, regularnego wysiłku fizycznego, ciągłej nauki nowych umiejętności, stosowanych używek i tak dalej...
Koniec końców mózg musi się zepsuć, choć zazwyczaj prędzej zepsuje się coś innego dzięki czemu umieramy bez demencji. Przedłużająca się długość życia zwiększa niestety ryzyko, że w końcu i my staniemy się zdziecinniałymi staruszkami. Dlatego żyj szybko, umrzyj młodo i zostaw atrakcyjne zwłoki.
Albo umrzyj młodo najpóźniej jak się da... Zwłaszcza jeśli to pierwsze ci się nie udało musisz spróbować tej drugiej opcji. Życie bez mózgu jest możliwe (powiedzmy), ale co to za życie? Najważniejsze jest głębokie doświadczenie - kilka takich zapadło mi w pamięć. Zawsze jednak warto próbować czegoś nowego, eksplorować nowe obszary, podróżować w nieznane.
Tyle że chciwy świat lubi okradać nas z energii - aby sprostać wymaganiom tracimy ją na rzeczy które tak naprawdę nie są najważniejsze. Zwłaszcza dzisiaj gdy nieustanny strumień bodźców degraduje dopaminę w układzie nagrody a stres i zaburzenia rytmu dobowego osłabiają samokontrolę, uwagę przyciągają rozmaite duperele.
Kiedy byłem mały wszyscy kazali mi się uczyć różnych rzeczy, które z perspektywy czasu okazywały się służyć tylko uzyskaniu dokumentów. Dziś gdy chcę zgłębiać jakieś tematy odmawia mi się do tego prawa, bo to się nie monetyzuje. Mój starzejący się mózg powinien być "mądry" i zrozumieć, że wolność jest towarem luksusowym.
Wszystkim wokoło chodzi tylko o to by mnie uzależnić - od swoich aplikacji, produktów, społecznych nagród. Niczym płyn w czaszce słynnego medycznego przypadku - wspomnianego Żabojada z pustym łbem - głowę wypełnia mi sterta informacyjnych śmieci. Na koniec wypali się tam czarna dziura, stanę się cynikiem i... będę żył dalej.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz