Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 4 maja 2015

BOŻE NARODZENIE

Państwo Islamskie masakruje ludzi jak naziści. Uchodźcy toną u bram Europy, w której jak twierdzi Paweł Kukiz „eksterminuje się Polaków”. Na południu naszego kontynentu szerzy się lewicowy populizm, a na wschodzie wojna partyzancka. Unia Europejska przeżywa kryzys ekonomiczno-polityczny, a Azja południowo-wschodnia rozwija produkcję. Stany Zjednoczone Ameryki ze swoim Hollywoodem stają się centrum kulturalnym świata – dzięki temu mamy Walentynki, fast foody, facebooki, hip hopy i Halloweeny. Ale nie jest jeszcze tak źle. Dzięki Bogu mamy nowe royal baby.
 
To powód do dumy, że w brytyjskiej rodzinie królewskiej jeszcze rodzą się dzieci. Jako Polacy jesteśmy przecież poddanymi królowej – nie belgijskiej, duńskiej, hiszpańskiej, holenderskiej, norweskiej czy szwedzkiej, lecz brytyjskiej. Wyspy to największe obecnie skupisko emigracyjnej polonii w Starym Świecie, poza tym anglosaska kolebka amerykańskiej popkultury. Obżerając się popcornem popijanym colą możemy podziwiać w TV piękną parę i ich słodkiego bobaska – ach, niech im Bóg błogosławi!


A ten książę William, jaki to uroczy młody człowiek! Taki dobrze urodzony, do tego dobrze wychowany i bogaty! Co prawda nieco łysiejący, rumiany, a ubrany w gumiaki i uszankę przypominałby rolnika spod sklepu spożywczego, ale przynajmniej widać że nie robił sobie operacji plastycznych. Prawdziwy chłop. A ta cała jego księżna, jaka to elegancka, płodna i filantropijna babka. Takie sukienki nosi aż rozpisują się o tym styliści z gazet bulwarowych, chodzi na bale dobroczynne, a do tego jeszcze rodzi dzieci, i to królewskie! Dzięki takim osobistościom odzyskuję wiarę w ludzi!!!  

sobota, 2 maja 2015

ŁOWCY ANDROIDÓW

Kiedy byłem grabarzem śmierć przestała mnie ruszać. Tak jak przyzwyczajasz się w razie konieczności do nowych niedogodności, a nawet ludzkiej niegodziwości, tak przyzwyczajasz się do śmierci. Zabawne jest to, że szybko przestajesz dźwigać ten ciężar – coś co kiedyś Cię przerażało staje się dla Ciebie czymś tak zwykłym że aż nudnym. Nie wiem czy podobnie czuli się żołnierze lub więźniowie obozów koncentracyjnych, ale myślę że śmierć w jakimś momencie stawała się dla nich czymś jeszcze bardziej banalnym. Podobno nawet w Auschwitz na porządku dziennym były dowcipy o gazie czy krematoriach – był to jeden ze sposobów na oswojenie grozy. Choć ludzie lękali się o siebie, widok śmierci, tortur, głodu spowszedniał im do tego stopnia, że umieli w jego obliczu funkcjonować. Przetrwać mogli tylko Ci, którzy byli w stanie zaadaptować się do koszmaru – walczyć o dodatkową porcję jedzenia, unikać konfrontacji z niebezpiecznymi typami, schować się za czyimiś plecami kiedy trzeba. Przejmowanie się śmiercią nie służyło zbytnio temu celowi.

Podobnie dzisiaj – kiedy lądujesz w puszce musisz zmienić swoje zasady (jeśli je miałeś). Musisz gnoić słabszych, żeby samemu nie zostać zgnojonym – okazywanie słabości, współczucia, wątpliwości moralnych to zaproszenie dla agresora. Uzasadnienie wszelkich nieprawości jakich się dopuścisz jest proste – ktoś kto pozwala się wykorzystywać jest frajerem, więc sam sobie na to zasłużył. Jeśli uda Ci się kogoś okraść, oszukać, wydymać to znaczy że frajer i basta. A zatem należało mu się. To taka odmiana darwinizmu społecznego.

Żołnierz żeby posłać komuś kulkę w łeb, nie może myśleć że po drugiej stronie okopu jest człowiek. Myśli więc, że to jakaś parszywa gnida. Nie zawsze taki tok rozumowania musi być zły – lekarz nie może myśleć, że na stole operacyjnym leży człowiek, bo zabieg przeprowadzony musi być z zimną precyzją. Bez wątpienia jednak dochodzi tu do znieczulicy i dehumanizacji. W dzisiejszych czasach nabiera ona coraz to nowych wymiarów. Pracodawca musi racjonalizować wydatki, więc nie może przejmować się losem zwalnianych pracowników. Przedstawiciel handlowy uśmiecha się do wszystkich, ale prawie nikt nie uważa tego za przejaw sympatii. Codziennie jesteśmy zasypywani stertami ofert, e-mailami zaadresowanymi imiennie do nas, ale generowanymi przez maszynę. Kandydaci na prezydenta piszą do nas listy.


Jesteśmy potencjalnymi klientami, wyborcami, ciemnymi masami. Mało kto zdaje sobie sprawę z naszego istnienia, lecz na pewno wielu potrafi zlokalizować naszą skrzynkę pocztową. My już nie reagujemy na ten marketingowy szał – wyrzucamy te papiery bez zastanowienia. Tak już jesteśmy przesyceni tym wszystkim, że my już też po drugiej stronie nie widzimy ludzi, tylko natrętne muchy. Osaczeni w końcu i tak kupujemy jakieś nowe gówno, żeby cieszyć się nim przez pięć minut.    

piątek, 1 maja 2015

WIOSNA ŚREDNIOWIECZA

RAFAŁ WOJACZEK


Na jednym rymie

Ile kwiatów tyle światów na tym świecie jednym
Ile oczu tyle światła na tym świecie ciemnym

Ile dzwonów tyle głosu na tym świecie niemym
Ile trwogi tyle wiary na świecie niewiernym

Ile wierszy tyle prawdy na świecie niepewnym
Ile męki tyle chwały na świecie doczesnym

Ile klęski tyle pętli na świecie śmiertelnym
Ile śmierci tyle szczęścia na tym świecie nędznym

środa, 29 kwietnia 2015

DOBÓR NATURALNY

W tych postmodernistycznych czasach życie bywa coraz dziwniejsze. Z jednej strony wydawać by się mogło, że już wszystkie tabu zostały przekroczone, a z drugiej powstają nowe mentalne ograniczenia. Religia już przestaje wyznaczać normy obyczajowości, a tradycja determinować nasze decyzje. Przywiązanie do miejsca zamieszkania jest dzisiaj czymś złym, bo liczy się zdobywanie forsy. Pieniądze zawsze bywały pożądanym dobrem, ale dzisiaj są już celem samym w sobie. Nie z głodu, ale z chęci życia na poziomie serialowych postaci, Polacy emigrują jak kaczki. Bez mieszkania naszpikowanego sprzętem elektronicznym, wypasionego auta, modnych ciuchów i cwaniackiej bajery jesteś dzisiaj lamusem. Środki materialne zawsze świadczyły o statusie jednostki, dziś jednak już tylko o nim. Przynajmniej w naszej części świata, która pomimo histerii populistycznych polityków pozostaje najszczęśliwszym zakątkiem planety. Żyje się nam znacznie lepiej niż zdecydowanej większości mieszkańców ziemi. O ile nasza nędza jest relatywna, o tyle zawsze porównywać będziemy się do ludzi z naszego najbliższego otoczenia. A ci trzepią kasę, albo tylko udają. Więc my również musimy zacząć trzepać albo udawać.
Jak już umiesz udawać że jesteś biznesmenem, to musisz jeszcze umieć udawać że jesteś macho, czyli w dzisiejszym slangu gangsta. Bo jak jesteś gangsta to roztaczasz wokół siebie aurę przygody, zabawy i dominacji. Powiedz znajomym że możesz załatwić trawkę, ustaw sobie raperski dzwonek w telefonie, wytatuuj sobie jakieś paskudztwo. Tylko nigdy nie ryzykuj straty uzębienia by zdobyć szacunek ludzi ulicy, bo to pazerne, puste i fałszywe głąby. Znajdź sobie jakiś porządne towarzystwo, któremu zaimponuje to jaki niegrzeczny z Ciebie chłopiec. Do tego jeszcze bądź błyskotliwy, dowcipny i opiekuńczy. Wreszcie zaczynasz mi się podobać. W nagrodę dostaniesz idealną kobietę. Wiem jakie masz upodobania, bo przeczytałem o tym w Twoim profilu randkowym. Jesteś statystycznym mężczyzną, więc upodobania masz także statystyczne. Ślicznotka z jędrnym kuprem i wydatnymi zderzakami powinna zdobyć Twoje serce jednym chwytem poniżej pasa. Ponieważ to kobieta idealna, zawsze będzie wyglądać wystarczająco wyzywająco, żeby Twoi koledzy, a przede wszystkim wrogowie, pękali z zazdrości. Dodatkowo dołożę do niej jeszcze szczyptę inteligencji, żebyś nie nudził się kiedy już wyrucha Cię do cna.

W tej sytuacji powinieneś być już zadowolny, chociaż nigdy nie wiadomo. Możliwe że coś zaczęło by się psuć, bo zupa była za słona. Wtedy konieczne byłoby zastosowanie siły fizycznej. To że jesteś opiekuńczy nie znaczy przecież, że nie możesz wymierzyć kobiecie wychowawczego klapsa. Tego samego zdania był Chris Brown, fagas pięknej i zdolnej Rihuanny. Defasonował jej gębę żeby się dziwka szacunku nauczyła. W czasach swojej świetności nawet Pamela Anderson dostawała regularny łomot od swojego gacha, Tommy’ego Lee i dlatego jej tak sutki sterczały. Seksowna mulatka i gwiazda Hollywood Halle Berry była taka niegrzeczna, iż prawie straciła słuch w lewym uchu. Wesley Snipes musiał przypierdolić jej w łeb żeby przywołać ją do porządku. Tak, takie są baby – Polki też. Nieco już zwiędły, ale niezapomniany symbol polskiego seksu Katarzyna Figura, po latach odważyła się wytoczyć proces mężowi-oprawcy. Kiedy uroda przemija dziwne rzeczy przychodzą babom do głowy. Przeszłość źle wspomina również inna rodzima aktorka, Anna Samusionek. A przecież było tak pięknie.

Feministyczna propaganda wmawia nam, że kobiety są dobre, a mężczyźni źli. Może jesteśmy brzydszą płcią, ale płcią właśnie a nie klubem grubiańskich chamów. Specyfika naszego myślenia wynika z biologii, a nie z płytkości emocjonalnej. Dlatego cenimy w kobietach piękno i chcemy żeby sprawiały nam przyjemności. Jesteśmy bardziej agresywni, dopuszczamy się częściej przestępstw z użyciem przemocy, ale to wynik naszego ewolucyjnego przystosowania. Nasze mózgi są zbudowane inaczej, co może potwierdzić każdy neurolog, więc nigdy nie będziemy tacy sami. To co jest moralnie złe, powinno być potępiane. Tyle tylko, że wybór prawdziwego macho wydaje się co niektórej piękności czymś tak naturalnym, iż nic nie jest w stanie jej od tego powstrzymać. 

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

KONIECZNOŚĆ SZCZĘŚCIA

Życie nie ma sensu, ale musimy udawać że jest inaczej, bo tylko to powstrzymuje nas od szaleństwa. W przeciwnym razie pozostaje nam tylko perspektywa nieuchronnej śmierci, która zniweczy wszystkie nasze osiągnięcia, więzi z ludźmi i wspomnienia. Zamkniemy oczy i zapomnimy o wszystkim – zniknie nasza pasja, praca, ideały. Zapomnimy nawet o własnych dzieciach. Pieniędzy nie zabierzemy do grobu. Mózg przestanie komplikować rzeczywistość – nie będzie domagał się jedzenia, picia, tlenu, piękna i rozrywki. Wszystkie nasze potrzeby będą już na wieki zaspokojone, nie będziemy mieli już żadnych pragnień. A jednak wydaje się nam to smutne. Wolimy użerać się z życiem, niż się od niego uwolnić.

Gdybyśmy wierzyli, że nic nie ma sensu, męczylibyśmy się strasznie każdego dnia. Dlatego natura wyposażyła nas w instynkt przetrwania. Jako jedyne zwierzęta świadome kresu swojej egzystencji, musieliśmy więc wymyślić uzasadnienie dla tego instynktu. Tak już bowiem jest że wszystko co naturalne, u nas dzięki kulturze jest czymś metafizycznym – przyjaźń, macierzyństwo, miłość erotyczna... Kultura była naszym pierwszym narzędziem systematyzującym realia, a rozumowe poznanie nigdy za nią nie nadążało. Potrzeba sensu była tak duża, że domagała się natychmiastowego zaspokojenia. Witkacy nazywał to niepokojem metafizycznym.

Świadomość nieuchronnej śmierci musiała budzić w człowieku pierwotnym niewysłowioną grozę. Instynkt podpowiadał mu, że musi to być okropna sprawa, więc za wszelką cenę unikał śmierci. Prędzej czy później dopadała ona każdego, więc ludzie wymyślili sobie bajkę, że śmierć nie jest wcale taka straszna. W ten sposób dzicy myśliwi stworzyli protoreligię, zwaną kultem przodków. Rytualne grzebanie ciał, miało zapewniać umarłym członkom stada podróż do krainy wiecznych łowów. Ten sposób myślenia zakładał istnienie życia pozagrobowego, a co za tym idzie innej metafizycznej rzeczywistości, co było pierwszym zalążkiem życia religijnego, jakie od tej pory zaczęło się rozwijać pod każdą szerokością geograficzną.

Tak jak inne ideologie każda religia miała jednak dwie strony – żeby ulżyć ludziom w bezsensie życia ktoś musiał wciskać im kit. Przy okazji za pocieszenie to inkasował od nich dobra doczesne. Doprowadziło to do zinstytucjonalizowania religii, a podstawowym działaniem każdej instytucji ( możemy to obserwować również dzisiaj ) jest podtrzymywanie swojej racji bytu w zmieniającym się świecie. Tak więc zawodowi pocieszyciele stali się mistrzami w uzasadnianiu czemu są potrzebni i poświęcali temu zagadnieniu znaczną część swojej działalności. Pomimo ich wysiłków rozumowi ludzkiemu nie wystarczały te wyjaśnienia i szukał egzystencjalnych odpowiedzi metodami badawczymi.

Pierwsze alternatywne teorie były więc demonizowane – kiedy brak było innych argumentów mówiono, że nawet gdyby Boga nie było trzeba by było go wymyślić, żeby życie ludzkie miało sens. Wieszczono upadek moralny człowieka kiedy sumienia nie będzie ograniczać hamulec religijny. Rosnąca popularność ateizmu nie przyniosła jednak fali gwałtów, samobójstw i opętań. Coraz wyraźniej za to światu zagraża ekstremizm religijny. Potrzeba sensu jest tak duża, że bez Boga człowiek też potrafi go znaleźć. Co prawda fakt, że życie jest skończone i najprawdopodobniej będzie to bolesny proces, nie daje nam żadnej nadziei na przyszłość, ale może dzięki temu uda nam się lepiej spożytkować czas na ziemi.

niedziela, 26 kwietnia 2015

LEPSZE DNI

Każdego dnia czuję się lepiej. No chyba, że czuję się gorzej. Ale raczej lepiej niż gorzej. Gdybym kiedyś wiedział, że rzeczy na których mi tak zależało są nic nie warte, może wcześniej też bym się tak czuł. Choć raczej wątpię – gdybym znowu musiał chować się z marychą do kibla, może znowu paliłbym jej tak dużo. Gdybym znowu był pouczany przez świat jakie to życie jest ciężkie, pewnie znowu by się takie stało. Lecz może gdybym wiedział, że mam prawo mieć wszystko w dupie, byłbym lepszym człowiekiem. Bo prawa takiego mi odmawiano – uczono mnie, że w życiu są ważne sprawy. Że te sprawy dopiero przede mną. A kiedy słyszę starych ludzi to mówią, że najpiękniejsze za nimi. A pośrodku jest kryzys wieku średniego. Czyli nie ma na co czekać. Lepiej już nie będzie.

Jak człowiek nie będzie zadowolony z tego co ma, to jak będzie miał więcej to też nie będzie. Przerabialiście to pewnie nie jeden raz – apetyt rośnie w miarę jedzenia. Gdy wyobrażamy sobie przyszłe szczęście na ogół się mylimy. Zresztą gdyby było inaczej po osiągnięciu celu zaniechalibyśmy wszelkiego działania. Bo jak coś Ci przeszkadza to znaczy że żyjesz – jak będziesz trupem to nie będziesz miał już żadnych problemów. Cierpienie jest częścią życia – bez niego nie wiedzielibyśmy jak wygląda szczęście. Nuda też jest częścią życia – gdyby jej nie było nie staralibyśmy się jej unikać. Nie ma na nią jednego lekarstwa, choć tak wielu uciekając przed nią potrafi tylko zalać pałę. Ciągłe stosowanie jednego środka przeciwko monotonii emocjonalnej powoduje proces obsesyjno-kompulsywny kończący się uzależnieniem, czyli niekontrolowanym pracoholizmem, alkoholizmem czy innym debilizmem.

Uzależnić się można nawet od operacji plastycznych jak miało to miejsce w wypadku świętej pamięci Michaela Jacksona. Kiedy widzimy ich efekt końcowy zastanawiamy się co mu odjebało. Był przystojnym czarnym chłopcem a zmienił się w bladą mimozę. Takie są skutki obsesji – przypływ zadowolenia z własnego wyglądu Michael potrafił osiągać jedynie korygując go chirurgicznie. Systematycznie potrzebował coraz mocniejszych bodźców. Analogicznie zachowują się anorektyczki – cieszy ich tylko spadek wagi, więc muszą ją coraz bardziej obniżać. W rezultacie zmieniają się w deski do prasowania, a przecież wzrok mężczyzn najbardziej przyciągają dupa i cycki. Kobiety ich pozbawione, raczej nie bywają obiektami pożądania. Wszyscy znamy takie historie – coś co zaczynało się niewinnie przerodziło się w prawdziwy horror. Obsesje niszczą życie.

Jeśli więc nie zdywersyfikujemy sensu swojego życia czeka nas żałosny koniec. Otóż każde nasze zachowanie wykazywać będzie skłonność do eskalacji, a tym większą im częściej będziemy zachowanie takie powtarzać. Taka już nasza natura. Psychologia określa to zjawisko mianem habituacji. Pod pojęciem tym rozumiemy psychologiczne i fizjologiczne osłabienie reakcji na powtarzające się bodźce. Może mieć to dla nas konsekwencje zarówno pozytywne, jak i negatywne. Kiedy musimy przyzwyczaić się do warunków które początkowo wydają nam się bardzo stresujące, z czasem „znieczulamy” się na nie i odzyskujemy poczucie stabilności (oczywiście pomijam sytuacje skrajne). Gorzej jeśli idzie o bodźce sprawiające nam satysfakcję – jeśli będziemy je często powtarzać w krótkich odstępach czasu, wtedy aby zapewnić sobie taką samą przyjemność będziemy musieli systematycznie zwiększać siłę bodźca np. oglądając coraz bardziej perwersyjną pornografię.

Więcej pracuj, więcej kupuj – więcej, więcej, więcej!!! Nigdy nie będziesz miał dosyć. Jeśli więc wszystko inne zawiedzie, czasami zrób sobie przerwę. Z nudów na pewno zajmiesz się czymś ciekawym. Wezmę sobie prysznic, poczytam gazetę, wyjdę na krótki spacer – przy odrobinie szczęścia może zobaczę na nim kilka kobiet które kocham. Potem zrobię sobie jajecznicę. Humor najczęściej psują mi inni ludzie, i to w dodatku tacy jakimi nie powinienem się zbytnio przejmować. Swoją drogą ciekawe czemu musimy tak błaznować żeby imponować. Tyle wysiłku, a mało komu to się udaje. Raczej wychodzi to komicznie. Życie jest śmieszne. Dlatego każdego dnia czuję się lepiej. 

czwartek, 23 kwietnia 2015

SPIRALA ZBRODNI

Ostatnio polską opinią publiczną wstrząsnęły słowa szefa FBI. James Comey bredził o wspólnikach nazistów w Polsce, w kontekście bezprecedensowej eksterminacji Żydów zwanej holocaustem. Nie wiedział że tym samym włożył kij w mrowisko. Uruchomiło to politykierów z lewa i prawa, licytujących się kto bardziej jest oburzony. Do przeprosin jednak nie doszło. Comey wykręcił się faktem, że bądź co bądź znalazłoby się u nas kilku szmalcowników. Jak twierdzi, mówił o uniwersalnej ludzkiej skłonności do zła, a zbrodniarze polscy mieli służyć za jej przykład. W takim literalnym sensie James Comey nie minął się z prawdą, lecz pozostaje kwestią otwartą czy nie popełnił żenującej gafy, za którą choćby symbolicznie mógłby wziąć odpowiedzialność ( „Przepraszam, jeśli kogoś uraziłem”, czy coś w tym stylu ). To jednak kwestia dobrego smaku. Nasz sojusz ze Stanami Zjednoczonymi od zawsze był jedynie symboliczny.

Jak zwykle przy takiej okazji rozgorzała dyskusja o polityce historycznej. Nieskromnym zdaniem polskich elit, mamy bowiem ogromny wpływ na świadomość historyczną Amerykanów. Oni z kolei są tępymi ignorantami – w szkole zajmują się głównie graniem w futbol i podziwianiem
cheerleaderek, zamiast zdobywaniem wiedzy o naszym kraju. O ile mamy całkowitą rację co do marginalności polskiego żydobójstwa, o tyle myślimy zbyt polonocentrycznie. Nie przypuszczam aby amerykański system edukacyjny był aż taki zły. To raczej polski leży i robi pod siebie. 80 % społeczeństwa nie ma pojęcie o sztuce i kulturze, a tym bardziej o historii. O porachunkach niemiecko-żydowskich najczęściej coś tam wiemy, ale trudno o tym nie widzieć w kraju, gdzie całą świadomość narodową buduje się na wspominaniu drugiej wojny światowej. Nie dość, że na apelach patriotycznych mówi się o tym od pierwszej klasy podstawówki, to wszystkie okolicznościowe rocznice wspominane są w mediach. Jeśli by jednak spytać nas co wiemy o historii Stanów Zjednoczonych to większość rozdziawiłaby japy.

Otóż najcięższe walki drugiej wojny światowej Stany Zjednoczone toczyły nie w Europie, ale na Pacyfiku. O przebiegu wojny amerykańsko-japońskiej mamy jednak bardzo mgliste pojęcie. No może co bystrzejsi kojarzą atak Japończyków na Pearl Harbor, pilotów kamikaze i zrzucenie bomby atomowej na Hiroszimę. Niewielu uświadamia sobie, że druga wojna światowa miała w Azji równie brutalny przebieg co Europie, przy zaangażowaniu porównywalnych sił i środków. W owym czasie Cesarstwo Japonii dysponowało największą wojenną flotą świata, a druga wojna światowa była w tym regionie świata kontynuacją rozpoczętej w 1937 roku wojny na Pacyfiku, a nie ataku Niemiec na Polskę. Prologiem rozpierduchy był japoński najazd na Chiny, a jedną z jej najbardziej dramatycznych chwil tak zwana masakra nankińska. W przeciągu sześciu tygodni armia japońska mogła tam zabić wedle najczarniejszych szacunków nawet 400 000 Chińczyków. Miało tam miejsce również kilkadziesiąt tysięcy gwałtów.

Do największych bohaterów drugiej wojny światowej należy w tym kontekście Niemiec John Rabe, członek NSDAP który uratował kilkaset tysięcy mieszkańców Nankinu. Przywódca nankińskiej komórki Niemieckiej Narodowo-Socjalistycznej Partii Robotniczej nie mógł bezczynnie patrzeć na bezsensowną rzeź. W Azji druga wojna światowa zaczęła się już w lipcu 1937, a zbrodnie w chińskiej stolicy przeraziły nawet zdeklarowanego nazistę. Rabemu udało się przekonać Japończyków do uznania Strefy Bezpieczeństwa, gdzie schroniło się ćwierć miliona ludzi. Osobiście udostępnił uciekinierom nawet swój dom, gdzie schroniło się ok. 600 osób.

To nie jedyny przypadek, kiedy naziści tracili zimną krew. Szokowało ich na przykład to, co wyczyniali ich chorwaccy sojusznicy. W czerwcu 1942 roku niemiecki dowódca 718 dywizji piechoty kazał aresztować kompanię ustaszów „ponieważ zaistniało podejrzenie, że kompania ta znów dopuści się gwałtów na ludności serbskiej”. Sam Ribbentrop wysłał chorwackim władzom protest, domagając się zaprzestania „potwornych ekscesów”, a niemiecki raporty mówiły o „potwornościach”, „okropnościach”, „bestialskiej rzezi” itd. Włoscy faszyści ochraniali w 1943 roku w swojej strefie serbskich cywilów przed chorwackimi siepaczami.

Historia jest popieprzona, zwłaszcza jeśli zaczniemy się w nią wgłębiać. Problem odpowiedzialności za holocaust jest złożony, co nie zdejmuje odpowiedzialności z jego bezpośrednich sprawców. Ostatecznie druga wojna światowa była w jakimś sensie konsekwencją pierwszej – to w jej rezultacie politycznie zaistniał faszyzm i komunizm. Również w trakcie pierwszej wojny światowej doszło do ponurej zapowiedzi holocaustu – ludobójstwa w wykonaniu tureckim, dokonanego na Ormianach.

Pomimo klimatu sprzyjającego Żydom, również u nas dochodziło do ich pogromów, jak choćby w Jedwabnem. Niestety więcej na sumieniu mają w tej kwestii choćby Ukraińcy. Ale oni też nie mieli łatwej historii – na skutek wielkiego głodu spowodowanego obłąkaną polityką rolną bolszewików zginęło ich być może więcej niż Żydów podczas holocaustu, a przecież rzadko się o tym mówi. Sam James Comey wspominając o oświęcimskich zbrodniach, nie powiązał ich z eksterminacją rdzennej ludności Ameryki. Ale kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem.