Kolejny tydzień napięcia geopolitycznego - historia dzieje się na naszych oczach. W tym czasie miałem jednak dużo pracy, docierały więc do mnie ledwie strzępki informacyjne. A szkoda bo naprawdę warto uważnie śledzić to co się dzieje, choć do wielu jełopów nawet to nie dociera.
Jeśli akurat nie zajmują się wyrabianiem norm produkcyjnych, sprzedażą gówna czy papierologią, oglądają filmiki jak ktoś poślizgnął się na skórce od banana, mecze i seriale... Jednym słowem kiedy za trzydzieści lat historycy będą toczyli spory oni przyjmą narrację zgodną z linią swojej partii.
Tak się składa że na czele państwa polskiego jak i rządu stoją historycy - Nawrocki i Tusk - więc przekonać się możemy jak różne może być podejście do mechanizmów historii. Tusk ma o wiele większe wpływy w Europie, ale to zdaniem jego oponentów świadczy o zdradzie narodowej...
Bo jak się można tak bezwstydnie dogadywać ponad głowami Polaków? Co innego Nawrocki, ten pogadać może co najwyżej z Meloni - dała mu nawet buzi w policzek. Nie wpłynęło to co prawda na jej poparcie umowy o wolnym handlu z Ameryką Południową - która tak niepokoi polskich rolników - ale z pewnością było bardzo elektryzujące.
O przyjaźni z Orbanem nawet nie będę wspominał, bo rola tego kurdupla sprowadza się do stosowanie europejskiego liberum veto. Asem w rękawie mają być świetne kontakty z Donaldem Trumpem, problem w tym że nie jest on strażnikiem dotychczasowego porządku. Amerykański prezydent zmierza raczej do podziału stref wpływów z Rosją i Chinami.
Gdyby jednak przyjąć perspektywę alternatywnej międzynarodówki to obecny system jest zgniły, więc chwała Trumpowi. Rządzą nami dekadenckie elity zajmujące się abstrakcyjnymi idejkami, podczas gdy ludzie boją się "marksizmu kulturowego", feminizmu, ekologizmu, imigracji i wielokulturowości. Ponadnarodowe struktury rzekomo dybią na naszą tożsamość i suwerenność.
Owszem, elity mają to do siebie, że często się alienują się od "zwykłych ludzi", więc niekiedy zamiast "woli ludu" realizują własne cele. Choć ta prawidłowość jest paliwem populizmu, jest w pewnym sensie stałą cechą wszystkich układów władzy. Urzędnicy i służby zamiast służyć ludowi wolą realizować własne idde fixe, którym podporządkowują wszystkie pomniejsze sprawy.
Nie mówiąc już o tym, że lubią przy okazji napchać sobie kieszenie, czy dosyć swobodnie dysponować publicznym groszem... Ale to już słabość ludzka - okazja czyni złodzieja. Jak mawiał klasyk (celowo nie używam feminatywu, żeby nie obrazić uczuć narodowych) te pieniądze im się po prostu należą, choć ciężko wytłumaczyć to tym którym się nie należą, bo zapierdalają i płacą podatki.
Ale nie brnijmy już w "alternatywną utopię" bo w zasadzie jedynym rozwiązaniem które proponuje jest zastąpienie starych pasożytów nowymi. Niektórzy wróżą w tym kontekście wręcz zwiększenie się wpływów korporacji na nasze życie. NATO trzeszczy w szwach, po tym jak Trump pokłócił się z Duńczykami i sprzyjającymi im autochtonami o Grenlandię.
Przy okazji okazało się - o czym pamiętali tylko najwytrawniejsi juryści - że odmieniany przez wszystkie przypadki artykuł piąty Paktu Północnoatlantyckiego wcale nie gwarantuje automatyzmu jeśli zostaniemy zaatakowani przez zdziczałych skurwysynów ze Wschodu. Cytując dosłownie: każda ze stron użyje środków które uzna za konieczne...
Ktoś może uznać za stosowne na przykład rozrzucenie ulotek albo przysłanie memicznych już hełmów. Nie jest to więc żadna gwarancja bezpieczeństwa, zwłaszcza gdy na czele największej potęgi militarnej stoi człowiek pokroju Trumpa, a do tego mamy w Pakcie Erdogana i szereg państw o symbolicznych tylko możliwościach militarnych.
Stany Zjednoczone oficjalnie już powracają do tak zwanej doktryny Monroe, czyli uznają półkulę zachodnią za swoją strefę wpływów. Najdobitniejszym wyrazem tego była operacja w Wenezueli. Niektórzy liczyli na zmianę reżimu, ale po rozmowach telefonicznych Trump uznał nową prezydentkę Delcy Rodriguez za "świetną osobę" i zapowiedział "spektakularne partnerstwo".
Fakt że baba wywodzi się z krwawej junty Maduro nie będzie przeszkodą we współpracy... Najważniejsze że zgodziła się na sprzedaż 50 mln baryłek wenezuelskiej ropy przez USA, a to dopiero początek "współpracy" energetycznej i handlowej. Ameryka już szykuje się do gigantycznych inwestycji w wenezuelski sektor naftowy, bo ponoć ma zagwarantowane tam "całkowite bezpieczeństwo".
W Iranie mieliśmy ostatnio falę masowych demonstracji przeciwko rządom ajatollahów, lecz wydają się one już wygasać pod wpływem brutalnych represji. Zapalnikiem było załamanie się irańskiej waluty lecz do postulatów ekonomicznych dołączano też polityczne czy światopoglądowe. Wielu Irańczyków marzy o demokracji czy choćby świeckim państwie.
Liczba ofiar jest ciężka do oszacowania, ale z pewnością zginęły tysiące ludzi. Pod wpływem arabskich sojuszników (Katar, Oman, Arabia Saudyjska, Egipt), a nawet Izraela, Trump zrezygnował ze zbrojnej interwencji i odpuścił chwiejącemu się reżimowi. Ewentualny wybuch pełnoskalowej wojny w regionie przeraził wszystkich gdyż jego konsekwencje byłyby co najmniej katastrofalne dla gospodarki, a nawet mogły zupełnie zdestabilizować region.
Na Ukrainie natomiast bez zmian czyli regularna rozpierducha... W tym czasie polscy politycy zajmowali się głównie sobą, to znaczy obrzucaniem się błotem. Polska polityka zagraniczna leży i kwiczy bo prezydent nie chce realizować agendy rządowej ale swoją własną, zwłaszcza w zakresie personalnym, bo najważniejsze to obsadzić na stołkach swoich ludzi.
Nawrocki blokuje kluczowe nominacje ambasadorskie - między innymi w USA, Włoszech czy placówkach międzynarodowych przy NATO i Unii Europejskiej. Chodzi o jakieś czterdzieści nominacji.
Przy okazji ten "człowiek znikąd" - na którego głos oddało 10 milionów Polaków bo tak kazał im niewybieralny Kaczyński - nie chciał podpisać wniosków o awans 136 absolwentów kursów oficerskich, co zwyczajowo było czynnością techniczną. Argumentuje to brakiem zaufania, czystkami kadrowymi i tak dalej, choć ponoć w kwestii służb specjalnych szykuje się jakiś kompromis... Pewnie więc przepchnie gdzieś paru "swoich".






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz