Łączna liczba wyświetleń

sobota, 1 sierpnia 2026

ŚLEPY TUNEL

 
O osobach energicznych i aktywnych zwykliśmy mówić, że mają ADHD. To oczywiście metafora, ale zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi przejawia się właśnie nadmierną aktywnością i impulsywnością, wynikającą z problemów z koncentracją.

Znanym środkiem wywołującym niekontrolowane pobudzenie jest natomiast amfetamina, którą - paradoksalnie - wykorzystuje się do leczenia ciężkich przypadków ADHD. Czemu osobom nadpobudliwym podaje się stymulanty? Bo mają zbyt niski poziom dopaminy.

Ten magiczny neuroprzekaźnik - odmieniany ostatnio przez wszystkie przypadki - reguluje motywację, uwagę i poszukiwanie nowych bodźców. Deficyt dopaminy sprawia, że realizowane zadania wydają się nudne, więc mózg poluje na dopaminę szukając szybkiej stymulacji. Dlatego nie może się skupić.

Gdy wyreguluje się poziom dopaminy mózg przestanie poszukiwać "nowości" i szybko się wszystkim nudzić... Przynajmniej w teorii, bo sami często karmimy się łatwymi przyjemnościami takimi jak smartfon czy zakupy, o hazardzie i używkach nie wspominając.

Dawka terapeutyczna jest kilkadziesiąt razy mniejsza od tej którą przyjmuje się rekreacyjnie i nie powoduje haju ani euforii, a jedynie "powrót do normy". Ale funkcjonuje też mit jakoby zażywanie amfetaminy na własną rękę mogło poprawić zdolności poznawcze. Już w liceum koledzy polecali mi ten środek jako panaceum na presję edukacyjną.

Problem dla większości z nas była wtedy konieczność nadrabiania zaległości w ostatniej możliwej chwili. Nikomu z nas nie chciało się uczyć, bo mieliśmy ważniejsze sprawy na głowie... Założenie było takie, że jak walniesz kreskę i zarwiesz noc, to wykujesz się na blaszkę i masz ten problem z głowy. Uzyskać można jednak w ten sposób raczej fałszywą pewność siebie.

Dla naszej pamięci kluczowe znaczenie ma sen, o czym większość młodocianych entuzjastów "szybkich rozwiązań" nie zdążyła się jeszcze dowiedzieć... Właśnie podczas najgłębszego snu mózg konsoliduje wiedzę, usuwając "śmieci informacyjne" i przenosząc dane z pamięci krótkotrwałej do długotrwałej. W dodatku niewyspany mózg popełnia więcej błędów.

Do tego dochodzi natłok myśli wywołany amfetaminą, co dezorganizuje logiczny ciąg wypowiedzi. Jednym słowem specyfik ten mógłby coś poprawić jedynie doraźnie i w bardzo małej dawce skracając czas reakcji i zwiększając czujność. Ale ogranicza się to zazwyczaj do przeceniania własnych możliwości, podczas gdy jakość elastycznego myślenia pogarsza się.


Amfetamina nasila myślenie tunelowe, co prowadzi do nadmiernej koncentracji na detalach kosztem całości. Nadmiar dopaminy zawęża - a nie rozszerza - pole widzenia i ramy interpretacji faktów. Dopamina uwypukla to co uznaje za nagrodę lub cel wyłączając "szum informacyjny" - jej nadmierny wyrzut może niestety zamykać umysł na alternatywne rozwiązania.

A to oznacza sztywność poznawczą. Silny bodziec dopaminowy sprawia, że mózg ignoruje sygnały z otoczenia peryferyjnego, co przejawia się tak zwaną obsesją. Cały układ nagrody koncentruje się na jednym punkcie - może to być ciągłe pierdolenie o jednym i tym samym. Hitler pierdolił na przykład o ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej.

Może być to ślepy upór. Może być to "przyklejenie" do jednego bodźca takiego jak pornografia czy hazard. To perseweracja czyli mechaniczne odtwarzanie tej samej czynności lub myśli, zapętlenie się na temacie i fiksacja na jednym zadaniu. W skrajnych przypadkach nadużywanie amfetaminy doprowadzi nas do paranoi, a nawet psychozy.

Nadmiar dopaminy blokuje zdolność zmiany celów i oderwania się od wykonywanej czynności. Jeśli nawet skupimy się na pożytecznym zadaniu najpewniej pogrążymy się w nadmiernym i bezsensownym dopracowywaniu nic nie znaczących detali. Mózg "blokuje się" na bodźcu który zdołał przykuć jego uwagę i nie potrafi tej uwagi przełączyć.

Każda absurdalna czynność może stać się wtedy skrajnie satysfakcjonująca i ważna. Istnieją oczywiście wyjątki potwierdzające regułę, że amfetamina ryje beret. Philip Dick obżerał się tym ścierwem pisząc powieści z prędkością 120 słów na minutę. To zabójcze tempo było konieczne ponieważ w latach sześćdziesiątych twórcy science fiction zarabiali grosze.


Żył więc skromnie i w końcu mu odjebało, przedwcześnie wyciągnął kopyta, ale pośmiertnie został kultowym pisarzem i ojcem chrzestnym cyberpunka oraz "pokolenia Matrix" rewolucjonizując postrzeganie rzeczywistości. Jednak statystycznie prawdopodobieństwo zwiększenia w ten sposób swojej kreatywności jest raczej odwrotnie proporcjonalne do ilości zażywanego proszku...

Twórcze generowanie wielu różnych pomysłów zostaje zablokowane tunelową powtarzalnością, hiperkoncentracją na nieistotnych detalach, iluzją produktywności, wyczerpaniem neuroprzekaźników i deprywacją snu. Mózg Dicka po prostu przetworzył paranoję w paliwo twórcze obsesyjnie zastanawiając się nad strukturą rzeczywistości.

Twój mózg zapewne zadziała inaczej bo to w zasadzie dopaminowa loteria. Skoncentrujesz się na jakiejś absurdalnej dupereli, która nic dobrego nie przyniesie ludzkości, ani nawet tobie samemu. Dojdzie do sprzężenia zwrotnego które dodatkowo napędza wszelkie uzależnienia behawioralne - synergiczne połączenie zamknie cię w pętli behawioralnej i wpędzi w bolesny kryzys neurochemiczny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz