Łączna liczba wyświetleń

sobota, 28 marca 2026

EPICKI CHAOS


 Kolejny tydzień za nami. Dzięki Bogu już weekend. Bóg sześć dni stwarzał świat a siódmego dnia odpoczywał i nam też tak pozwolił. Drugi dzień wolnego załatwiły nam związki zawodowe i możemy odpoczywać całe dwa dni o ile nie mamy sobotnich nadgodzin albo jakiegoś dziwnego grafiku.

Niestety Szatan nie śpi i postanowił popierdolić nam znowu życie kolejnym kryzysem energetycznym przed którym nie uchroni nas gospodarka oparta na węglu. Nawiasem mówiąc skaczą nam ceny ropy i gazu a sami wiecie, że dzisiaj bez samochodu daleko nie zajedziesz. Do tego trzeba smażyć kotlety...

Jest jeszcze kwestia przemysłu - ropa to nie tylko paliwo ale też surowiec potrzebny do produkcji większości przedmiotów codziennego użytku. Otaczają nas zewsząd tworzywa sztuczne, a tak się składa że wytwarza się je z tego czarnego śmierdzącego paskudztwa. Opakowania, obudowy, tekstylia...

Żyjemy w syntetycznym świecie. Masowa produkcja żywności wymaga pestycydów i środków ochrony roślin, a to na ogół pochodne ropy naftowej i gazu ziemnego. Potrzebny jest nam też asfalt czy styropian, farby, lakiery i rury PCV, a to wszystko owoce przemysłu petrochemicznego. Z kolei wypalanie cementu czy produkcja szkła wymagają ogromnych temperatur...


Wazelina czy parafina oraz inne składniki kosmetyków to również ropopochodne cuda dzięki którym usta stają się apetyczne, a spojrzenia kuszące. Nawet silikonowe cycki to polimery wytwarzane z tego syfu. Można by rzec, że to życiodajna, kulturotwórcza i cywilizacyjna chemia. Syntezuje się z niej 90% odczynników do produkcji leków.

Gdyby więc ropa i gaz całkowicie się dzisiaj skończyły bylibyśmy w przysłowiowej czarnej dupie. Oczywiście jeszcze nam to nie grozi - mamy po prostu mały szok podażowy który nieco zniwelowało uwolnienie 20% rezerw ropy i produktów rafinowanych przez Międzynarodową Agencję Energetyczną. 

Największa tego typu interwencja w historii świadczy jednak o skali szamba w jakie wpakował nas Donald Trump. A przecież ropa to nie wszystko - Iran i kraje Zatoki Perskiej to kluczowi dostawcy helu i siarki niezbędnych w przemyśle wysokich technologii.

Do tego wojna wywrze znaczący wpływ na rynek miedzi - siarka jest niezbędna w procesach rafinacji miedzi i niklu, poza tym ich produkcja jest procesem ogromnie energochłonnym, a blokada Cieśniny Ormuz destabilizuje dostawy. Spodziewać się można wzrostu cen transportu, żywności i leków czyli pożerającej nasze oszczędności inflacji.


Nie mówiąc już o sytuacji w nieszczęsnej Ukrainie, która dla Polaków powinna być z racji geografii kwestią priorytetową. Trumpa być może gówno to obchodzi, lecz wojna wpłynie negatywnie choćby na sytuację gospodarczą w USA. Jeśli chodzi o koszty bezpośrednie szacuje się je średnio na miliard dolarów dziennie, a wojna trwa już miesiąc.

Mamy zatem do czynienia z iście putinowską logiką - chuj z gospodarką, konsumentami, prekariatem i całym światem bo mamy piękną i nikomu niepotrzebną wojenkę. Trump nie może się wycofać żeby "nie stracić twarzy", chociaż ciężko tu mówić o ludzkiej facjacie, a raczej cyfrowym wizerunku. Wariant wenezuelski nie wchodzi tu w grę.

Szmatogłowi mają bowiem swój popierdolony etos który nie pozwoli im wejść w układy z Wielkim ani Małym Szatanem. Zamierzają iść na całość. Grozili na przykład atakiem na odsalarnie wody morskiej którą chłepce cały Bliski Wschód. A blokada Cieśniny Ormuz wcale nie musi być przejściowa skoro jest dla Zachodu tak bolesna...

Trump musi wynegocjować cokolwiek co pozwoli mu odtrąbić zwycięstwo i się wycofać. Problem w tym iż nawet po takim pyrrusowym triumfie sytuacja może spierdolić się na dziesięciolecia. Krucha równowaga sił ma to do siebie, że jej zaburzenie wywołuje chaos. Ale to już przecież specjalność Donalda Trumpa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz