Łączna liczba wyświetleń

piątek, 30 sierpnia 2024

DEMONY WEGETARIANIZMU


W czasie Rewolucji Francuskiej scenę polityczną podzielono na lewicę i prawicę. Zasadniczo chodziło o to, że prawica siedziała po prawej stronie sali, a lewica po lewej. No i prawica chciała zakonserwować system feudalny, a lewica domagała się liberalnych zmian. W średniowieczu to właśnie feudalizm zastąpił niewolnictwo - ziemia skupiona w rękach monarchy, kleru i rycerstwa, uprawiana była przez zobowiązanych do tego najświętszym obowiązkiem chłopów.

Niewolnik był w zasadzie pozbawionym rozumu bydlęciem, ale był od niego zręczniejszy, można go więc było wykorzystywać do najpodlejszej pracy. Czy tego chcemy czy nie cywilizację zbudowali więc niewolnicy, a cała drabina społeczna - od urzędników przez kapłanów po kupców - funkcjonowała dzięki ich pracy. Największe zyski wiązały się z zarządzaniem, a najmniejsze z zapierdalaniem. Bo zapierdol był nawet nie za miskę ryżu, tylko za kromkę chleba.

A jak padłeś z wyczerpania to się kupowało nową siłę roboczą u handlarzy niewolników, poza tym niewolnicy miewali potomstwo. No i na wojnach pojmowano jeńców. Niewolnicy posiadający unikalne umiejętności mogli liczyć na lepsze traktowanie, lecz zwykłych głupków łatwo było zastąpić. Eksploatowano do granic możliwości ich siłę mechaniczną, a potem wyrzucano na śmietnik. Problemem niewolnika było to, że nie otrzymywał żadnego wykształcenia, nie czytał ani nie pisał, a poza tym był wyczerpany i niedożywiony, więc raczej głupkowaty.

W starciu ze zorganizowaną grupą przestępczą budującą ośmiornicę aparatu państwowego, jełop taki skazany był na nieuchronną porażkę. Ci którzy umieli się organizować narzucili swoją dyktaturę zatomizowanej i bezkształtnej biomasie, z której uformowano sterroryzowane społeczeństwo. Ludowi rzucano jednak jakieś ochłapy, bo czasami się burzył, a to mogliby wykorzystać jacyś puczyści. Żeby namącić hołocie w głowie trzeba było ją od czasu do czasu nafutrować, spoić winem, skłonić do zabawy... Wystarczał kij i marchewka.


Podzielone bydło miało się nigdy nie dogadać dążąc do swoich małych egoistycznych celów i usiłując przetrwać w tym bezdusznym świecie. No ale bydło zaczęło się ze sobą komunikować i domagać swobód obywatelskich. Prawica była tym oburzona ponieważ bydło jest bydłem, a szlachta jest szlachtą, czyli jest genetycznie cudowna. Świętojebliwi mężowie zajmują się sprawami nie z tego świata, muszą więc mieć frykasy i ananasy żeby spokojnie kontemplować doskonałość Pana Boga Wszechmogącego. No i ktoś musi robić za mięso armatnie, bo geopolityka to stan wojny totalnej.

Ale lud przestał już wierzyć w to pierdolenie i rozjebał system. Lewica zobowiązała się służyć ludowi, lecz była to okazja żeby zadbać o własną  jakże proletariacką i zbuntowaną dupę. Rewolucje na ogół pożerają własne dzieci, ponieważ każdy zasrany Robin Hood czy Janosik to po prostu zbójca, który przychodzi odebrać środki produkcji z nowymi hordami zadymiarzy. Banda najpierw przejmuje strukturę administracyjno-majątkową, a potem zaczyna wyrzynać się sama. No ale doszliśmy w końcu do demokracji i konsumpcyjnego kapitalizmu.

Bełkotanie o niesprawiedliwych stosunkach pracy przestało być wiarygodne. Lewica i tak nie przelicytuje PiSu, który zrzucał helikopterem pożyczone pieniądze. Jak cynicznie stwierdził Obajtek można przecież kraść, ale trzeba się dzielić z ludem pracującym miast i wsi. Potem i tak frajerzy sami spłacą tą pożyczkę z własnych podatków, ale to już ich problem. No ale lewica coś musi pobełkotać, że żyje się ciężko, bo nauczyciele, rolnicy, górnicy, pielęgniarki, przedsiębiorcy, kasjerzy i korposzczury tyrają jak woły na wczasy nad morzem.

No i jeszcze lewica musi domagać się wolności seksualnej, prawa do aborcji i świeckiego państwa. Tyle że to wszystko jakieś takie nieprzekonujące. Trochę rytualne, trochę wielkomiejskie. Trochę nijakie. Zalegalizujmy co się da, a i tak znajdzie się ktoś kto jest dyskryminowany. Ja na przykład jestem dyskryminowany ze względu na swoje poglądy narcystyczne. Odmawia mi się prawa do wielkości - mam utrzymywać bez końca całą rządzącą sitwę i składać pokłony autorytetom moralnym w zamian za kiełbasę wyborczą. 

sobota, 24 sierpnia 2024

PAX AMERICANA

 

Swego czasu Rzym był republiką - czymś w rodzaju ekskluzywnej demokracji dla obywateli, gdzie niewolnicy i inne ścierwa nie miały oczywiście żadnych praw. No ale pojawił się taki bystry populista jak Juliusz Cezar. Jego ugrupowanie polityczne - Populares - działało w interesie plebejuszy, czyli najniższej warstwy "wolnych" ludzi, o ile można być wolnym żyjąc z dnia na dzień bez grosza przy dupie. Jeśli zaś niewypłacalny plebejusz popadał w długi to kończył właśnie jako niewolnik.

Póki jednak plebejusz był jeszcze plebejuszem miał pewne prawa obywatelskie. Mógł brać udział w zgromadzeniu ludowym i wybierać tak zwanych trybunów ludowych, czyli urzędników reprezentujących ich prawa. W praktyce zgromadzenie posiadało prawo weta wobec działań senatorów i konsulów, lecz sami wiecie jak takie dystyngowane skurwysyny rozumieją umowę społeczną... No i system republikański przestał w końcu harmonizować rodzące się w państwie napięcia społeczne.

Oto idealny moment na pojawienie się populistycznego dyktatora i rozpieprzenie całej republiki. Aby zdobyć władzę wystarczy przedstawić się jako obrońca ludu stojący przeciwko rozpasanym elitom. Jeśli w dodatku jesteś dowódcą wojskowym to masz za sobą armię siepaczy. Jeśli akurat odniosłeś błyskotliwe zwycięstwo ku chwale Rzymu to jesteś niezwykle popularny. Jeśli po sterroryzowaniu, eksterminowaniu i ograbieniu nieludzkich dzikusów w Galii dysponujesz bajecznymi bogactwami to masz kapitał na kampanię siłowo-informacyjną.


Zamach stanu uderzać musi w interesy polityków dotychczasowego systemu, którym ktoś zacznie wyżerać z koryta najsłodsze konfitury. Dyktator coraz bardziej "reformuje" działanie aparatu państwowego tak aby maksymalnie go kontrolować. I wtedy zawiązuje się spisek "obrońców wolności" - jakiś starożytny Komitet Obrony Demokracji czy Dom Wolnego Słowa. No bo przecież to dla dobra ludu i tak dalej. Obalimy tyrana i przywrócimy motłochowi upragnioną wolność, a sami zarobimy na tym kokosy i zyskamy wieczyste uznanie.

Tyle że ciemny lud uwielbiał Juliusza Cezara i wcale nie był zachwycony gdy senatorowie go zasztyletowali. W wyniku politycznego chaosu jaki rozpętał się po zgładzeniu ukochanego dyktatora władzę objął wnuk jego siostry Oktawian. Ten zaś połowę spadku po swoim obrzydliwie bogatym krewnym rozdał zwykłej hołocie i tak kupił sobie opinię publiczną. Jednocześnie zachował pozory ustroju republikańskiego, aby senatorowie mogli się spotykać w swoim klubie dyskusyjnym i zachować tak potrzebne im przywileje.

Ustrój zmienił się już jednak nieodwracalnie - państwo stało się cesarstwem, czyli imperialną monarchią. Zyski z podbojów przyniosły rzymskim elitom niespotykane bogactwo, ale ochłapy rozdawano spragnionemu ich pospólstwu, więc te entuzjastycznie popierało imperialistyczną ekspansję. Tak w imię wolności stworzono więc... faszyzm. Lud przyklaskiwał wyzyskowi brodatych i dzikich dziwolągów, ponieważ dostawał pieczywo, wino, igrzyska i łaźnie publiczne. Ostatecznie każda elita ulega degeneracji, duma kroczy przed upadkiem, a uzbrojeni desperaci rzucają się na strzeżone spichrze i skarbce.

Nastał starożytny kryzys migracyjny zwany wielką wędrówką ludów. Po katastrofalnej suszy na azjatyckich stepach pozbawiona pespektyw zbieranina koczowniczych plemion wyruszyła do sytej Europy. No i różne wędrowne gangi zaczęły regularnie łupić Rzym, a ten zaczął coraz bardziej podupadać, aż w końcu padł zupełnie. Przynajmniej jeśli chodzi o Rzym właściwy, bo wspaniałe imperialistyczne tradycje usiłował kontynuować grecki Konstantynopol. Stolicę Wschodniego Cesarstwa ostatecznie zdobyli Turcy Osmańscy. Sułtan Mehmed Zdobywca ogłosił się cesarzem rzymskim.

Cesarzami "trzeciego Rzymu" ogłaszali się władcy Bułgarii. Serbii a potem Rusi Moskiewskiej. Na Zachodzie cesarstwo reaktywował Karol Wielki, a potem tytułem tym posługiwali się władcy niemieccy. Potem jeszcze austriaccy. W imię obrony ideałów wolności imperialistyczną dyktaturę wprowadził kolejny populista z tytułem cesarskim - mały kapral z Korsyki czyli Napoleon. Cesarzów mieliśmy więc w Europie tylu, że w zasadzie tytuł ten przestał cokolwiek znaczyć. W czasach bardziej nowoczesnych do starożytnego imperialnego dziedzictwa chętnie odwoływali się Hitler i Mussolini, z wiadomym zresztą skutkiem.


Ale może faszyści byliby fajni, gdyby wygrali drugą wojnę światową, tak jak fajny jest dla Rosjan wujaszek Stalin czy dla Chińczyków Mao. Gloryfikowany w naszym narodowym hymnie Bonaparte wysyłał polskie, jakże patriotyczne jednostki, do tłumienia rebelii niewolników na Haiti. Europejski kolonializm skutkował skrajnym wyzyskiem człowieka przez człowieka, lecz ten jeden był cywilizowany a drugi nie. Więc trzeba mu było wpoić wiarę chrześcijańską i zagnać do pracy na plantacjach. To kwintesencja imperializmu - tanie produkty dla "swojego" ludu i historyczna duma.

Aż dziwne, że żaden z polskich władców nigdy nie ogłosił się cesarzem. No ale jak wiadomo daliśmy dupy z koloniami, choć byliśmy lokalnym wielkim mocarstwem od morza do morza. Próbowaliśmy to nadrobić po pierwszej wojnie światowej poprzez groteskowe ambicje Ligi Morskiej i Kolonialnej, lecz na polskie imperium było już za późno. O mały włos sami nie staliśmy się rezerwuarem niemieckich niewolników, na szczęście wyzwoliła nas Armia Czerwona. I odtąd nieśliśmy internacjonalistyczną pomoc wszystkim ciemiężonym ludom Europy - Węgrom, Czechom czy Słowakom...

Po czasie okazało się, że EUROATLANTYCKIE IMPERIUM ZGNIŁEGO ZACHODU daje ludowi więcej frykasów, rozrywek i gadżetów niż sam Edward Gierek. A potem był już tylko ocet na półkach i lud nie wytrzymał braku prądu, mięsa, kawy, bananów, dżinsów i wolnych mediów. Obaliliśmy więc namiestników Rosji i zapisaliśmy się do NATO i Unii Europejskiej. Tyle że w Europie rządzą Niemcy, bo to czwarta gospodarka świata. A poza tym pełno tam pedałów, ciapatych, ateistów, narkomanów i innych takich. A to już zagrożenie dla tradycyjnych polskich wartości.

Jarosław Kaczyński postulował więc stworzenie WIELKIEGO CESARSTWA POLSKIEGO ale tradycyjnie gówno z tego wyszło. Tuska mianowano co prawda chwilowo Cesarzem Europy, ale tyle miał tam do powiedzenia ile w Polsce Duda. Musimy więc nieustannie składać hołdy lenne Cesarzom Ameryki, bo to jedyni władcy którzy mogą nas uchronić przed inwazją rosyjskich faszystów. Skomplikowana to układanka. Boże chroń Amerykę, bo hamburgery zastąpią znów jajka w majonezie.

sobota, 17 sierpnia 2024

WIEŻA BABEL

     Między polskością a katolicyzmem jest znak równości. Bo według Biblii Bóg pomieszał ludziom języki, żeby udaremnić im  budowę Wieży Babel. Bóg zaczął się obawiać, że jak ludzie zrealizują taki gigantyczny projekt to "w przyszłości nic nie będzie dla nich niemożliwe, cokolwiek zechcą uczynić". Aby ludzkość nie mogła koordynować swoich działań podzielono ją więc na plemiona, narody i kultury.

Kultury nie lubią się wzajemnie bo posługują się różnymi kodami i nie rozumieją innych wartości. Duma narodowa i demonizowanie obcych prowadzą do rzezi i wojen, ale o to przecież Bogu Miłosiernemu chodziło. Niech się te kosmiczne pchełki wyrzynają, a Ojciec, Syn Boży i Duch Święty będą mogli sprawniej tym wszystkim zarządzać. A więc z woli bożej uczyniono nas Polaczkami i wysłano przeciwko hordom ruskich barbarzyńców i germańskich oprawców.

Musieliśmy mierzyć się z Turkami, Szwedami i bandami UPA, ale to wszystko ku chwale Pana. A projekt taki jak Unia Europejska to nowa Wieża Babel. Próbuje się nas zniemczyć i przerobić mężczyzn na kobiety, a baby na chłopów. Więc zgodnie z nauczaniem naszego episkopatu, telewizyjnego kaznodziei z Torunia i samego Ukochanego Przywódcy Jarosława Kaczyńskiego należy zwalczać eurozarazę przy okazji wyciągając jak najwięcej unijnych środków na własne konta przez sieć słupów.

Oczywiście w kraju działa obca agentura - co drugi Polak to Niemiec, ruski troll czy inny żydokomunista. Będąc nacjonalistą wypełniasz dziejową misję, ponieważ to masoński spisek. Sam Władymir Władymirowicz Putin jest ikoną europejskiej altprawicy, ponieważ przoduje w dziele pogłębiania biblijnych podziałów poprzez terror i zniszczenie. Dzięki takim wspaniałym szowinistycznym świniom cieszyć się możemy dreszczykiem wojennej atmosfery. Znowu kraj zbroi się na potęgę, organizuje się defilady, a nawet roztacza wizje atomowej mocarstwowości.

Zgnili amerykańscy Demokraci postanowili powybijać rosyjskiemu niedźwiedziowi tyle zębów ile się da, boją się jednak żeby go nie znokautować, bo może to oznaczać początek nieprzewidywalnego procesu dziejowego. Póki co rosyjska specjalna operacja wojskowa trwa więc w najlepsze, a Putin woli nawet dalej atakować w Donbasie niż bronić własnego terytorium. Najlepszym laboratorium Nacjonalistycznego Boskiego Planu jest sama Ziemia Święta, dokąd zmierzał Mojżesz, gdzie narodził się Jezus i umarł Mahomet.

Święte narody, przez Boga samego wybrane do przewodzenia ludzkości, wyrzynają się w pień przy pomocy dronów, kałachów, maczet i kamieni. W Afryce dumę taką nazywamy murzyńskością, ponieważ te bambusy nie piszą takich rozwlekłych manifestów ideologicznych jak ich cywilizowani biali bracia, niemniej w imię swych totemów, barw plemiennych i odwiecznych tradycji gotowi są zabijać obcego bliźniego swego. Przy okazji można zagrabić jakieś zasoby, żeby dyktatorzy mogli pławić się w luksusach, dekadencji i perwersji.

No ale najstraszniejszą opcją dla Wuja Sama byłoby zagarnięcie Tajwanu przez chińskiego smoka, ponieważ amerykańscy giganci tacy jak Apple zaopatrują się tam w półprzewodniki. Ta niewielka wysepka w pobliżu komunistycznych Chin odgrywa wręcz systemową rolę w światowej gospodarce. Kryzys w branży zaawansowanych czipów oznaczałby kres amerykańskiego snu, a to znacznie gorsze niż głód w Afryce, rzeźnia w Strefie Gazy czy Grupa Wagnera w akcji. Na szczęście Chinole nie wiedzą jak położyć łapę na bajecznych fabrykach nie ryzykując ich rozjebania w drobny pył.

Póki co możemy bawić się tą całą elektroniką i wierzyć, że w razie czego ochroni nas Sojusz Północnoatlantycki. Możemy wyczytywać na tych swoich "inteligentnych" telefonikach te wszystkie teorie zawodowych ideologów o tym jakim to jesteśmy wspaniałym narodem, bo patriotyzm zyskał wymiar informacyjny. Dodatkowo dzielimy się na prawicę i lewicę, anioły i demony, dobrych i złych. Coraz więcej plemion, coraz więcej szufladek, coraz więcej narracji... Ktoś ciągle miesza ludziom języki i rozumy.

piątek, 9 sierpnia 2024

PRZEKAZY DNIA

 
- Panem et circenses, chleba i igrzysk - domagał się rzymski lud, czyli pospolita hołota bez żadnych perspektyw. Bo jak się nie ma w życiu możliwości awansu społecznego to człowiek przynajmniej musi się najeść. A jak już się nażre to przydałaby się jakaś rozrywka. To znaczy alkohol i krwawe widowisko. To taki starożytny socjal i sport, zapewniający decydentom popularność polityczną. Nasycona, pijana i rozemocjonowana opinia publiczna nie myślała już o obaleniu tyrana.

Zasadę tę przejęły wszystkie następne reżimy - komunistyczne, faszystowskie czy demokratyczne. Lud musi mieć chleb, bo inaczej zdobędzie go siłą. Trzeba więc żywić tę hołotę, a rząd jak wiadomo sam się wyżywi. No i jeszcze nie można tej hołocie dać czasu na myślenie, bo jak zacznie się nudzić to stanie się zbyt aktywna. No i tak zostało do dziś, z tym że konsumpcja i rozrywka przyjęły coraz bardziej przemysłowe formy. Lud musi dostać swoje ochłapy i festyny, a władcy będą spokojnie cieszyć się luksusem.


Tak więc oczy całego świata media skierowały na olimpiadę w Paryżu. Kolejne zorganizowane z absurdalnym rozmachem zmagania sportowców to przecież grube pieniądze od sponsorów i reklamodawców. W dzisiejszych komercyjnych realiach na ogłupianiu ludu można całkiem nieźle zarobić. No i można w ten sposób promować własne miasto, kraj czy ideologię. Zaczyna się więc wielkim otwarciem - jakąś bajeczną defiladą z przyciągającymi uwagę popisami i dekoracjami. Niestety w tym roku ceremonia nie wszystkim się spodobała.

W spektaklu dopatrzono się perwersyjnego parodiowania chrześcijaństwa. I odtąd dyskutuje się o ideologicznym wymiarze tej kosztownej imprezy. Kwestionuje się płeć niektórych babochłopów, bo takie są czasy, że nigdy nie wiadomo co kto ma gaciach dopóki nie pokaże. Komentatorzy dostają sraczki rozwodząc się nad technikami, rankingami i duperelami. A my cieszymy się gównianymi medalami, bo to przecież wielki honor dla każdego plemienia. No ale każdy ma prawo ekscytować się dowolną bzdurą.


Tyle że jednocześnie na mapie świata dochodzi do historycznych przetasowań - Ukraina niespodziewanie kontratakuje rosyjskiego agresora, co jednak nie jest newsem dnia bo wolimy niekończące się pieprzenie o atletach, pływakach i tenisistach. Na Bliskim Wschodzie trwa rzeź Palestyńczyków, a sytuacja w całym regionie przypomina beczkę prochu. W Wielkiej Brytanii doszło do gigantycznych ultraprawicowych rozruchów, podsycanych przez internetowych faszystów z Moskwy, lecz telewizyjna biomasa cieszy się z oglądania popisów sprawnościowych.

Czołówki mediów zajmują informacje o pieprzonej olimpiadzie. Głos na ten temat zabiera kto tylko może - politycy, dziennikarze, biskupi i celebryci. Każdy ma swoje jakże inteligentne przemyślenia. Można by to nazwać gównoburzą, gdyby nie fakt, że dla tylu ludzi olimpijskie kwestie wydają się szalenie istotne. No i jeszcze ta seksowna Taylor Swift, naprawdę bombowa dziewczyna - we Wiedniu tłum prawie eksplodował... Oj dzieje się! Dla najbardziej zainteresowanych polityką serwuje się dalej niekończący się spór, a na deser jeszcze specjalny blok sportowy no i pogoda. 

sobota, 3 sierpnia 2024

BIOENERGIA

 
    Robicie wszystko by zabić moje pasje. Przemęczenie, stres i brak czasu mają zrobić ze mnie debila. Od lat zajmuje się produkowaniem różnych bubli po fabrykach, nie mówiąc już o pośledniejszych zajęciach. I chuj z tego wynika - świat staje się po prostu pełniejszy śmiecia. Bo kupujecie różne rzeczy nawet jak ich nie potrzebujecie, a stare wyrzucacie na śmietnik. Cywilizacja produkuje góry odpadów. Cały ludzki wysiłek idzie w kibel.

Nie mówiąc już o tym, że plastik rozkłada się przez całą wieczność, a przemysłowe ścieki są toksyczne. Poza tym te wszystkie surowce trzeba wydobywać, a to kosztuje i wyczerpuje zasoby. No i jeszcze te zasrane globalne ocieplenie. Co prawda zdaniem prawicowych klimatologów to tylko zapalona zapałka a nie ogień piekielny, niestety tak się składa, że południe Europy trapią pożary, a Afryka pustynnieje. A to już poważne zagrożenie dla budowanego z takim mozołem dobrobytu.

Musimy mieć wszystkiego ciągle więcej, więc musimy więcej produkować. Konsumpcja generuje tony odpadów i różni ekologiczni krzykacze domagają się zrównoważonego rozwoju. Zmyślni kapitaliści postanowili więc na tym zarobić i wykorzystać każdą resztkę w procesie totalnego recyklingu. Oto kolejny przykład elastyczności systemu po tym jak z powodzeniem przekształcił się w socjaldemokrację. Powojenny Zachód tak bardzo obawiał się komunizmu, że zabezpieczył roboli w tak zwany socjal i prawa pracownicze.

Redystrybucja dóbr tylko napędza akumulację kapitału w rękach korporacji i miliarderów, ale ludzie dostają więcej niż oferowali im komuniści, którzy myśleli przede wszystkim o zabezpieczeniu swojej władzy. Nie chcemy być równi tylko równiejsi i dopiero to pragnienie motywuje nas do przekraczania norm. Fura, skóra i komóra cieszy bardziej niż order przodownika pracy. Lud produkuje więc chłam dla ludu i domaga się więcej chłamu. Niemniej chłamu już jest tyle, że trzeba usługiwać i informować, żeby mieć jakieś zajęcie. I już miał być koniec historii i takie perpetuum mobile, ale to perspektywa północnej bańki.


Globalne Południe stało się śmietnikiem historii. I czy się to nam podoba czy nie, wygłodniali ludzie też chcą naszego błyszczącego złomu dlatego pchają się tu drzwiami i oknami. Jakby na to nie patrzeć europejska rewolucja przemysłowa była zwieńczeniem brutalnego kolonializmu, zapewniającego siłę roboczą i tanie surowce - od kauczuku, przez kakao i bawełnę, po diamenty. Sęk w tym, że my nauczyliśmy się efektywnie pracować i tworzyć z tych surowców różne złożone zabawki. Pomyśleliśmy więc, że trzeba nauczyć tych biedaków składać dla nas to gówno.

Będziemy im płacić, żeby dostarczali nam tańszy chłam. I tak odsłoniliśmy przed Chińczykami tajniki naszego przemysłu, żeby więcej z nas mogło usługiwać i informować ku wzajemnej uciesze ludzkości. Stopniowo uzależniliśmy się od chińskiej produkcji, a oni wzbogacili się na tyle, że zaczęli marzyć o nowym porządku świata. Widocznie to było nieuniknione. Wystarczyło że komuniści zaoferowali ludowi to samo co kapitaliści, z wyjątkiem wolności politycznej. No bo po co im wolność skoro władza zabezpiecza ich "interesy"?

Prawdziwym paliwem cywilizacji jest ludzka biomasa - oto właśnie prawdziwe, odnawialne a nawet pomnażające się źródło kosmicznej energii. Niestety ta pierdolona biomasa myśli i czuje, więc będzie się ze sobą ścierać i pomimo opasłych tomów i rozwlekłych analiz nigdy nie wiadomo co z takiego bigosu wyniknie. Zmieleni i przerobieni musimy robić swoje, bo za to nam płacą. Ostatecznie i tak trafimy do piachu. Rozpychając się łokciami usiłujemy wywalczyć sobie trochę przestrzeni i choć przez chwilę poczuć, że w tym szaleństwie jest metoda.