Trwa piłkarskie szaleństwo, które zupełnie mi wisi, ale dla wielu jest kwestią życia i śmierci. Trumpowi nie spodobało się, że amerykański piłkarz dostał czerwoną kartkę, co uniemożliwiało mu udział w kolejnym meczu. Zadzwonił do swojego kumpla, który przypadkowo jest szefem Międzynarodowej Federacji Piłki Nożnej i przekonał go, że żadnego faulu nie było.
Kara została anulowana i brutalny zawodnik wystąpił w następnym spotkaniu co na niewiele się zdało, gdyż Amerykanie i tak przegrali. Pokazuje to nowe standardy - jak dotąd nikt nie odważył się na tak ostentacyjne łamanie reguł współzawodnictwa. W sporcie stosuje się doping, mecze bywają ustawiane, bywało że decydujące gole strzelano ręką. Niemniej zasad przestrzegano przynajmniej teoretycznie.
Ale wiecie przecież, że Trump ma zasady w dupie i zbytnio się z tym nie kryje. Zasady są dla frajerów, a prawdziwi twardziele grają wedle własnych. Naczelną zasadą jest zaś wola Donalda Trumpa. Niestety nie dotyczy to tylko piłki nożnej, ale także geopolityki. Trump wypowiedział porozumienie nuklearne zawarte przez Obamę, tylko po to żeby doprowadzić do kosztownej wojny w newralgicznym dla światowej gospodarki regionie.
Przeliczył się i marzy teraz o powrocie do naruszonego status quo. To znaczy zawrzyjmy nowe porozumienie na podobnych zasadach, może nawet niech Iran pobiera jakieś opłaty od transportu ropy. Niech jednak zrezygnuje z posiadania broni nuklearnej w zamian za zniesienie sankcji. Po co była więc ta wojna za bardzo nie wiadomo. Zadziałał tu "efekt Wenezueli" czyli wiara w łatwy przewrót. Zachęcała też napięta sytuacja wewnętrzna w Iranie oraz sugestie Netanjahu.
Izrael nie zamierza jednak wycofać swoich wojsk z Południowego Libanu, co miało być jednym z irańskich warunków. Toczy bowiem swoją wojnę i realizuje swoje cele, a kwestie ropy naftowej są dla niego drugorzędne. Problem w tym, że nie ma teraz do kogo zadzwonić, bo Netanjahu jest zbyt asertywny. Putin także ma w dupie rozmowy pokojowe, choć Trump ciągle bredzi o "świetnych relacjach" jakie ma z tym pojebem.
Pomimo kluczowej roli USA w NATO europejscy sojusznicy olali wezwania do zaangażowania się w bliskowschodnią awanturę. Niektórzy mówili wręcz o złamaniu prawa międzynarodowego, co doprowadzało narcystycznego Trumpa do coraz bardziej radykalnych wypowiedzi i wpisów. Jak widać nie wszystko da się załatwić jednym telefonem, choć w mentalności amerykańskiego prezydenta powinno tak być. Każdy powinien lizać mu dupę bo jest zajebistym władcą potężnej Ameryki.
Psychiatrzy dopatrują się w tym narcystycznego zaburzenia osobowości. Paradoksalnie cecha ta stałą się bronią marketingową służącą budowaniu politycznego kultu i własnej marki. Trump nie uznaje cudzego punktu widzenia, ale zawsze próbuje narzucić swój. W niektórych wypadkach okazuje to się skuteczne - nawet w Polsce zyskał sporą rzeszę wyznawców, zwłaszcza wśród fanatycznych eurosceptyków.
Widzą w Waszyngtonie strategiczną przeciwwagę dla Berlina i Paryża, co dodatkowo wzmacnia przymierze ideologiczne czyli całe to pierdolenie o kobietach z brodą, imigracji, złej ekologii i tradycyjnych wartościach. Gorzej jeśli idzie o kulinaria bo kebab stał się już polskim daniem narodowym i dominuje już nad hamburgerem, a nawet pizzą - zostaliśmy już globalnymi liderami w spożyciu tego placka z niezidentyfikowaną mielonką.
Prawdziwy Polak powinien jednak kupić sobie zestaw z colą i frytkami we franczyzowej placówce, żeby nie zjeżdżali się tu kozojebcy. To restauracja inna niż wszystkie, podobnie jak amerykański prezydent. W ostateczności można czapnąć hot-doga na stacji, byle nie z kawą bo jeszcze Owsiak na tym zarobi. Zacznij pucować buty - nawet od spodu - to zostaniesz w końcu miliarderem.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz