W Stanach Zjednoczonych ciągle śmierdzi afera Epsteina. Presja polityczna i społeczna doprowadziła w końcu do ujawnienia wszystkich dokumentów związanych ze śledztwami. Wcześniej Trump zarzekał się, że sprawa jest nudna i nikogo już nie interesuje, a poza tym Epstein już nie żyje, więc nie ma czego wyjaśniać.
Zbereźnik ten miał popełnić samobójstwo w areszcie, choć to wersja mocno wątpliwa. Pewnego patologa dziwią na przykład dziwne złamania kości spotykane zazwyczaj przy uduszeniu, a nie powieszeniu. Spekuluje się, że na wieść o tym pięknym zbiegu okoliczności dziesiątki wysoko postawionych osób odetchnęły z ulgą.
Trump był już oskarżany o przestępstwa seksualne (łącznie przez 27 kobiet) i utrzymywał bliżej nieokreślone relacje z Epsteinem przez dwie dekady. To oczywiście samo w sobie o niczym nie świadczy, ale padać może cień podejrzenia, zważywszy na "słabość" Trumpa do pięknych kobiet czy może raczej maniakalny seksoholizm.
Problemy z nieokiełznanym libido miał też inny prezydent USA - tym razem z Partii Demokratycznej - Bill Clinton. Podobnie jak Trump on również latał prywatnym odrzutowcem Epsteina nazywanym "Lolita Expressem" ponieważ zazwyczaj transportował tabuny nastolatek, a wyposażony był w różne dziwne udogodnienia rodem z burdelu...
Jedna z "dziewczynek" Epsteina zeznała, że ten "wypożyczał" ją księciu Andrzejowi z brytyjskiej rodziny królewskiej. Oczywiście książę nie przyznał się do tego, ale na wszelki wypadek zapłacił młodocianej ladacznicy 12 milionów funtów czym zakończył proces cywilny za oceanem. Następnie zrezygnował z używania książęcego tytułu "dla dobra ojczyzny".
Bill Gates - jeden z ojców rewolucji komputerów osobistych, a swego czasu najbogatszy człowiek świata - miał ponoć swego czasu chrapkę na Pokojową Nagrodę Nobla, w czym miała mu pomóc znajomość z Epsteinem. Gdy jednak odmówił wpłaty na "fundusz charytatywny" ten miał szantażować go wiedzą o stosunkach z rosyjskimi dziewczynami i chorobie wenerycznej.
Epstein znał też innego najbogatszego człowieka Elona Muska. Wymieniali maile w których uzależniony od ketaminy wizjoner dopytywał o "najdziksze imprezy". Być może była to tylko ciekawość, lecz raczej wiedział co to za imprezy bo ptaszki ćwierkają, że skłonności Epsteina nie były w środowisku miliarderów żadną tajemnicą. Ale kto bogatemu zabroni?
Z pewnością bliskie relacje biznesowe łączyły Epsteina z inną hajlującą kreaturą Stevem Bannonem. Ideologiczny lider ruchu MAGA miał doradzać Epsteinowi jak odbudować nadszarpnięty po wyroku wizerunek. Ten zaś wspierał Bannona w kampaniach medialnych promujących Donalda Trumpa. Bannon korzystał z odrzutowca, paryskiej rezydencji i domu w Palm Beach należących do Epsteina.
Z korespondencji wynika że omawiał z tym skurwysynem kwestie geopolityczne takie jak Brexit!!! Z pewnością mamy do czynienia z aferą obyczajową na niespotykaną skalę lecz za tym paskudztwem może kryć się coś więcej... Mówi się o szeroko zakrojonej rosyjskiej operacji wywiadowczej mającej na celu zdobycie kompromatów obarczających amerykańską śmietankę polityczną i biznesową.
W języku służb taką metodę nazywa się miodową pułapką. Jak wiadomo łatwo jest skusić mężczyzn do nieetycznych zachowań gdy w grę wchodzi ostry seks z pięknymi dziewczętami. Jeśli są skrajnie młode nadaje to jeszcze perwersyjnego smaczku, a przede wszystkim jest nielegalne i szczególnie obciążające. Tym lepiej gdy chce się kogoś szantażować.
Pieniądze to pikuś, ale stosunkowo małym kosztem można zdobyć duże wpływy w światowym mocarstwie jakim są Stany Zjednoczone. Wiele żywego "towaru" Epstein sprowadzał z Rosji w czym najprawdopodobniej pomagały mu ludzie związani z rosyjskim aparatem władzy. Handel tym dobrem narodowym to zresztą ruska specjalność - w zamian za amunicję dostarcza się świeży narybek knurowi Kimowi.
Ujawniono maile dotyczące planowanych spotkań Epsteina z Putinem - nie wiadomo czy rzeczywiście się odbyły, ale nazwisko Putina raczej nieprzypadkowo pojawia się w dokumentach przeszło tysiąc razy... Epstein spotykał się z rosyjskimi dyplomatami i urzędnikami, a nawet oferował Siergiejowi Ławrowowi swoje analizy na temat Donalda Trumpa.
Jeśli zaś chodzi o nasz "europejski" grajdołek wiadomo, że z Epsteinem korespondował choćby szef słowackiej dyplomacji Miroslav Lajczak. Miał kilkukrotnie otrzymywać zaproszenie, ale twierdzi jakoby doszło tylko do "wymiany zdań o charakterze formalnym i pustym"... Padały tam takie stwierdzenia jak "dostaniesz dziewczyny" co miało być rzekomo żartem.



